Tradycji stało się zadość! Jak już nas przyzwyczaiło Activision, samo sprzedanie pudełkowej wersji gry nie oznacza, że zarobiliśmy na niej już wszystko. DLC do Modern Warfare 3 wyląduje już 24 stycznia.
Nie trzeba być wytrawnym znawcą tematu, żeby wiedzieć, jak to działa. Włodarze z Activision lubują się w głębszym sięganiu do naszych kieszeni, w poszukiwaniu jeszcze kilku dodatkowych funtów. Taką sytuacje mieliśmy w obydwóch poprzednich częściach serii Modern Warfare. Jak na razie zapowiedziano jedną mapę do trybu multiplayer (gdzieś już to słyszałem…). Więcej informacji (najprawdopodobniej trailer) możemy się spodziewać na Twitterze w przyszłym miesiącu.
Za każdym razem, kiedy widzę trzy literki tworzące słowo DLC, nachodzą mnie różne, skrajne myśli. Z jednej strony – to znak naszych czasów, w których sprzedanie produkcji w wersji pudełkowej nie jest jedynym źródłem utrzymania, a jedynie pierwszym krokiem w procesie zarabiania na grze. Z drugiej, to zwykłe wyciąganie kasy i żerowanie na fanach, kiedy za 1200 MSP twórcy dają tylko kilka map do trybu multi. Oczywiście, zdarzają się wyjątki, że chociażby wspomnę o Dead Nightmare, czy dodatku do Deus Ex: Human Revolution, który mógł zająć nawet do sześciu godzin.




















Daj spokój, wbrew pozorom to wcale nie jest tak, że każdy wydawca chce wyssać z nas całą kasę, a jedyne map packi z 4 mapami, za które trzeba płacić 5 dych to te do COD’a i BF’a 3. O ile w przypadku gry IW to jawna kpina, bo te mapy są już w grze a pobranie DLC je tylko odblokowuje, to w przypadku BF’a widać robotę twórców, bo odświeżone mapki wyglądają fenomenalnie i dopiero one pokazuję możliwości Frostbite 2.0 (nawet na konsolach). Inna sprawa, że mapy do Bad Company 2 były za darmo (nooo dobra, był ten VIP Code, ale do cholery, on kosztował 3 dyszki a paczek z mapami było siedem!). Ale wracając do tematu. Dziś w europejskim PSN’ie premierę miał Flashback map pack do U3, który zawierał 4 klasyczne mapy z U2 i kosztował 29zł… To samo z DLC do KZ3. Wyszły trzy map packi każdy po 3 dychy, każdy wykonany naprawdę świetnie. Można? Można. A dodatek do Deusa to też skok na kasę, bo ten fragment spokojnie mógł zostać umieszczony w grze. Tyle dobrego, że oferował długi czas rozgrywki. Reasumując, DLC może być dobrą rzeczą, cały problem leży w wydawcy (bo twórcy nieraz nie mają nic do gadania).