W ostatnich latach pojawiło się całkiem sporo gier sieciowych, które oferują „darmową” rozgrywkę. Niby nic w tym złego, ale niektórzy zadają sobie pytanie – „Jak twórcy tej gry zarabiają?”
Jest ono jak najbardziej na miejscu, bo utrzymanie gry MMORPG do tanich nie należy – pomijając już sam proces tworzenia gry, czyli programistów, grafików i dźwiękowców, potrzebne jest jeszcze zaplecze serwerowe, szybkie łącze oraz ludzie, którzy będą pilnowali, aby całości się nie posypała. Tajemnica tkwi w modelu zarabiania o nazwie Free2Play (lub jak kto woli – mikropłatności).
Na czym to polega? Całość jest bardzo prosta: gracz za darmo dostaje dostęp do pewnej części gry, a jeśli chce, to może dobrowolnie zapłacić za dostęp do reszty. Wielu sądziło, iż ten model nie ma szans, bo jak nie zmusi się ludzi do zapłacenia, to tego nie zrobią. O dziwo jednak pomysł wypalił i przynosi konkretne pieniądze.
Nie wiemy, kto pierwszy wprowadził F2P, ale wiadomo, gdzie najbardziej rozpowszechnił się ten model. Otóż gracze z dalekiego wschodu (Chiny, Korea Południowa, Japonia itd.) bardzo lubią taką zabawę i wydają sporo kasy na wirtualne dobra. Gdy twórcy, za dostęp do nich zaczęli pobierać dodatkowe opłaty, to zyski z gry były większe, niż gdyby gracz miałby co miesiąc płacić abonament i mieć pełny dostęp do całości. O uzależnieniu tamtejszych graczy od sieciowej rozgrywki świadczy choćby fakt, iż w tamtych krajach można je leczyć podobnie jak u nas uzależnienie od alkoholu albo narkotyków.
Po tym jak na dalekim wschodzie odniosło to sukces, F2P zaczęło nieśmiało wkraczać na grunt europejski. Co prawda u nas nie ma takiego uzależnienia, ale zawsze znajdzie się grupa graczy, którzy są w stanie zapłacić tyle, iż biznes w ostatecznym rozrachunku jest opłacalny.
Jeszcze jednym powodem, dla którego ostatnio tak dużo gier przeszło na ten model jest po prostu opamiętanie ich twórców. Zdali sobie sprawę, iż z modelem opierającym się na abonamencie nie mają szans z takimi gigantami jak World of WarCraft. Przykładem jest choćby Lord of the Rings Online, które z gry chylącej się ku upadkowi, stał się tytułem przynoszącym zyski jej twórcom.
Co można kupować? Właściwie tutaj jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia twórców i rodzaj gry. Jedni blokują lokacje i questy, a inni jakieś ekskluzywne przedmioty. Jeśli zdecydujecie się na grę działającą w tym systemie, to warto zapoznać się wcześniej z tym, czego nie dostaniecie na darmowym koncie. Tutaj zdecydowanie radzę uważać na gry, które z góry narzucają zasadę „płacisz->wygrywasz”. Unikajcie również jak ognia gier, które w żaden sposób nie są zabezpieczone przed różnej maści „hakierami i cziterami” – tacy ludzie potrafią zniszczyć nawet najlepszą grę sieciową.
Czy przyszłość gier sieciowych należy do F2P? Jak na razie ten model radzi sobie dużo lepiej, niż zarabianie na reklamach podczas gry. Czas pokaże czy ten sposób zarabiania był chwilową modą, czy za jakiś czas wszystkie tytuły MMORPG będą na nim działały.
Wśród całej maści tytułów F2P znalazłem kilka pozycje, które mogą was zainteresować:
Runes of Magic
MMORPG, które ze względu na oprawę graficzną bardzo często nazywane jest klonem WoW’a. Złośliwcy mówią, że jest to „WoW dla ubogich”, ale czy tak faktycznie jest? Prawdziwe pieniądze można zamienić na wirtualne diamenty, które są jednym ze środków płatniczych w świecie gry. W zamian za nie możecie wykupić egzotyczne przedmioty. Jeśli poszukacie w Google, to znajdziecie graczy, którzy potrafią na diamenty wydać kilkaset złotych miesięcznie (a to podobno ja jestem uzależniony od gier). Polskich graczy ucieszy fakt, iż tytuł jest spolonizowany, a w sklepach można kupić wersje pudełkowe zawierające od razu kilka dodatków dla naszej postaci.
Age of Conan
Początkowo płatny, ale od jakiegoś czasu dostępny na zasadach F2P. Gra posiada stosunkowo ładną grafikę w porównaniu z innymi tytułami MMORPG. Całość jest luźno osadzona w świecie znanym z filmu „Conan Barbarzyńca”. Jeśli zdecydujemy się grać za darmo, to nie będą dla nas dostępne niketóre klasy postaci i lokacje. Dodatkowo osoby płacące abonament dostają 10% zniżki na przedmioty w sklepach.
Lord of the Rings Online
Wspomniany w tekście tytuł, którego F2P uratowało od bankructwa. Nie ma tutaj co się rozwodzić. Jeśli jesteś fanem świata fantasy wykreowanego przez Tolkiena, to powinieneś chociaż raz zagrać w ten tytuł. Gracze z kontem premium dostają dodatkowe sloty na swoje postaci, zniesiony limit złota oraz szybsze logowanie do gry.
World of Tanks
Coś dla fanów militariów. Ciekawe MMO, w którym możemy z kolegami pobawić się czołgami. Jeśli do tego sypniemy kasą, to mamy dostęp do kilku dodatkowych modeli czołgów oraz lepszej amunicji. Po wniesieniu opłaty będziemy również dostawali większą ilość punktów doświadczenia za wygraną walkę niż na darmowym koncie.
League of Legends
Tego tytułu chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. LoL stał się symbolem idealnego modelu F2P – jeśli chcemy, możemy zdobyć specjalne punkty podczas gry i potem je wymienić na wirtualne dobra, ale leniwi mogą wnieść opłatę i od razu się do nich dobrać.
Heroes of Newerth
Bezpośredni konkurent LoL’a. Początkowo był w pełni płatny, ale obecnie posiada podobny model zarabiania do swojego konkurenta, czyli prawdziwe pieniądze zamieniamy na wewnętrzną walutę gry, którą przeznaczamy na np. nowego avatara.
Quake Live
Mówiąc krótko jest to remake hitu sprzed lat: Quake 3 Arena. Możemy grać za darmo albo płacić co miesiąc abonament na wybrany wariant płatnego konta (najdroższe kosztuję 4$ miesięcznie, więc można się skusić). Na szczęście wykupienie płatnego konta nie daję większych szans na zwycięstwo, ale dostajemy dostęp do dodatkowych map, trybu Freeze Tag. Jeśli myślisz o grze w QL na poważnie, to zainteresuję cię możliwość założenia klanu albo postawienia własnego „serwera”. Niemniej, na darmowym koncie też można się dobrze bawić. Przy okazji jeśli tęsknisz za szybką walką w zwarciu jak za dawnym lat, to obecnie jest to chyba najlepsza tego typu pozycja.
Team Fortress 2
Sieciowy FPS z przymrożeniem oka od Valve. Jeśli poszukujecie czegoś pomiędzy Quake Live a Counter-Strike, to ten tytuł jest dla was. Gracze z kontem premium mają większą ilość slotów w plecaku, dostęp do przedmiotów, które upiększają postać oraz brak ograniczeń przy craftingu i handlu przedmiotami.
Battlefield Play4Free
Chcesz kupić najnowszego BF3, ale wahasz się albo masz za słabego kompa? Ten wariant BF jest czymś w rodzaju „reklamy” serii – otóż chłopaki wzięli mapy i grafikę z BF2, połączyli z mechaniką znaną z ostatnich odsłon serii i stworzyli dość ciekawego sieciowego shootera. Po zapłaceniu dostajecie dostęp do takich elementów jak np. nowy wygląd postaci.
To jest tylko kilka wybranych przeze mnie tytułów F2P, na które moim zdaniem warto zwrócić uwagę. Gier opierających się na tym modelu zarabiania ciągle przybywa, więc napiszcie, jakie znacie inne tytuły F2P, które potrafią przyciągnąć do monitora.















