Temat przewijał się, przewija i najprawdopodobniej będzie jeszcze częściej przewijał się w tym roku. Dzisiaj kilka słów na temat fenomenu tego zjawiska oraz mały poradnik dla developerów w jednym.
Smartfon to innowacja nie tylko w dziedzinie telekomunikacji, ale również w sposobie postrzegania, tworzenia jak i samego grania. Czy kilka lat temu pomyślałby ktoś, że na urządzeniu wielkości telefonu będziemy mogli przeglądać internet, odebrać pocztę, zadzwonić, zrobić zdjęcie w jakości średniej cyfrówki, słuchać muzyki, nagrać film w jakości HD? Raczej nie, tym bardziej nikt nie przypuszczał, że takie urządzenie może zastąpić przenośną konsole do gier, a tak się właśnie stało. W istocie teraz na smartfonie możemy odpalić produkcje, które jakością grafiki i wykonania dorównują grom stricte przeznaczonym dla handheldów. Więcej! Gry te są w śmiesznie niskich cenach, często za darmo z opcją mikropłatności.
Angry Birds – podczas rozmowy na ten temat nie mogło jej zabraknąć. Rovio Mobile pokazało, jak tworzyć gry na urządzenia przenośne, aby odniosły sukces i przy okazji zarobiły na siebie. Pierwszą rzeczą jest cena, która może oscylować w granicach maksymalnie jednego do dwóch euro. Przyczyna dość oczywista, potencjalny gracz wie, że ta jedna produkcja nie zajmie kilku godzin, jak ma to miejsce w przypadku gier na PC lub konsole stacjonarne, ale da niezobowiązującą rozrywkę na piętnaście minut w pociągu. Druga rzecz to mechanika, a raczej podział gry na poziomy, czyli coś co podchodzi pod wcześniej wspomnianą niezobowiązującą rozrgywkę. Trudno byłoby przerwać grę, jeżeli Angry Birds zawierałoby jakąś, nawet zdawkową fabułę. Tymczasem mamy ogólny zarys – świnie ukradły ptakom jaja i trzeba się zemścić…
Kolejny aspekt, o którym rzadko się mówi, ale mam wrażenie, że jest równie ważny to “poziom przejścia gry”. Tak naprawdę Angry Birds można ukończyć w 100%, ponieważ istnieje możliwość zaliczenia wszystkich poziomów na trzy gwiazdki. Jednak to nie wszystko. Zaliczenie poszczególnych plansz można podzielić na kilka “warstw”. Pierwsza z nich to po prostu przejście poziomu zdobywając obojętnie jaką ilość gwiazdek, drugi poziom to zaliczenie danego etapu na trzy gwiazdki, trzeci natomiast to… przechodzenie jeszcze raz tej części gry, tak aby zdobyć więcej punktów. Daje to możliwość rozrywki graczom, którzy po prostu chcą sobie umilić czas, tym którzy kochają wyzwania, a na końcu tym, którzy lubią bić własne rekordy. Pomysł mógłby być również wykorzystany w Cut the Rope – grze, która w ostatnim czasie robi podobną furorę co Angry Birds, jednak studio odpowiedzialne za tę produkcję chyba nie zwróciło na to uwagi wykorzystując tylko dwie pierwsze warstwy.
Dochodzi jeszcze jeden mały szczegół – dobrze, żeby gra nie wykorzystywała żyroskopu, czy innych funkcji które powodują, że musimy wymachiwać, obracać, czy gibać się w czasie grania, ponieważ dziwnie to wygląda w miejscach publicznych.
Patrząc w przyszłość, mam wrażenie, że o tego typu grach będzie głośno. Małe produkcje nie zastąpią tradycyjnych, dużych i przez to droższych gier na PC i konsole stacjonarne, ale otworzą nowy i szeroki rynek zbytu, a przez to narodzą się nowi i miejmy nadzieję kreatywni twórcy, których nigdy za wiele.
















