Czy żeby gra była dobra, musi być smutna? Przeglądając następne strony pewnego pisma o grach, jestem w stanie stwierdzić, że niestety – tak.
Ostatnie wielkie premiery, czyli Battlefield, Call of Duty, Batman i Uncharted. Wszystkie te produkcja z grubsza traktują o tym samym. Chodzi o to, żeby przedzierać się przez kolejne grupy przeciwników. W żadnym wypadku, nie zrozumcie mnie źle, ten trend nie jest nie dobry. Jednak zastanówmy się, dlaczego tak jest?
Każdy pewnie ma jakąś swoją teorię. Jedni powiedzą, że takie produkcje najzwyczajniej w świecie są lepsze, inni że to się najlepiej sprzedaje, więc po co eksperymentować, trzeci stwierdzi, że to przez nasze umysły, które “Lubią to”. Ja bym skłaniał się do ostatniej racji, że łatwiej wywołać katharsis, pewnego rodzaju, bardzo mocne przeżycie emocjonalne spowodowane obejrzaną sztuką, która porusza problemy naszej egzystencji, śmierci, choroby, czy konfliktu, niż poprzez obejrzenie wesołej komedii z happyendem. Jak powszechnie wiadomo, widz chce bardzo mocno przeżywać, to co widzi i w pewien sposób próbuje poczuć. No bo kto pośród nas nie płakał oglądając idącego na dno Dicaprio w Tytaniku, albo podczas zakończenia Metal Gear Solid? A zdarzyło wam się uronić łezkę podczas doskonałej komedii? Nie licząc tych spowodowanych śmiechem – raczej nie. W tym miejscu właśnie dochodzimy do konkluzji, że trudną tematycznie, dotykający bardzo dojrzałych, poważnych tematów produkcję pokroju Heavy Rain - łatwiej sprzedać, wypromować, sprowadzić do miana kultowej, aniżeli wesołą, infantylną produkcję z czarną cyferką trzy na zielonym tle.
Tak jest w każdej dziedzinie sztuki i mam wrażenie że trochę przez to tracimy. Bo czy tak naprawdę, po następnym, ciężkim dniu w szkole/pracy, nie chcemy oderwać się od szarej, otaczającej nas rzeczywistości w której żyjemy i przenieść się do nierealistycznego, cukierkowatego świata, gdzie wszystko jest na odpowiednim miejscu, a śmierć, tragedia, choroba, czy smutek – są pojęciami abstrakcyjnymi? Oprócz tego, nawet szampan z kawiorem może się znudzić, więc tym bardziej strzelanie i eliminowanie kolejnych fal wrogów. Bądźmy szczerzy, strzelanki to tak naprawdę powtarzanie w kółko tych samych czynności, bieganie od osłony do osłony, posypane okazyjnymi skryptami.
















