Star Wars the Old Republic – już walczyliśmy dla republiki

swtor_trooper

W ostatni weekend odbyły się wielkie zamknięte beta testy najnowszego dzieła BioWare, na które udało mi się załapać. Dzięki temu cały weekend upłynął mi na zgłębianiu tajników mocy.

Nie jestem hardkorowym graczem MMORPG, więc moja relacja będzie przedstawiała punkt widzenia przeciętnego fana SW, który jest ciekawy nowej gry, w tym uniwersum zwłaszcza, iż jej budżet to „skromne” 135 mln dolarów.

PIERWSZE WRAŻENIA

Zaje… tzn. zacne intro – już dawno nie widziałem tak fajnie zrobionych filmików do gry. Na samym starcie zobaczymy jedno główne intro, a później filmik zależny od tego, którą stronę konfliktu wybierzemy. Duży plus, bo czuć w nich klimat SW.

Fabuła SWTOR jest umieszczona 300 lat po wydarzeniach znanych z Knights of the Old Republic i 3500 lat przed Mrocznym widmem.

W końcu dostajemy się do menu, w którym wybieramy serwer (na chwilę obecną takowe są tylko w Europie i Ameryce Północnej). Serwery są podzielone ze względu na tryb rozgrywki (PvP i PvE) oraz język (angielski, niemiecki, francuski). Na każdym z takich serwerów możemy mieć po kilka postaci, co biorąc pod uwagę ich ilość daję nam możliwość posiadania naprawdę dużej ilości wirtualnych bohaterów. Niestety wszystkie serwery były pełne, więc musiałem zaczekać w kolejce (fuuuuuu…).

Potem przechodzimy do właściwego etapu, czyli tworzenie naszej postaci. Zaczynamy od wyboru frakcji: Republika lub Imperium Sithów. Republika daje nam do wyboru takie klasy jak Jedi Knight, Jedi Consular, Smuggler oraz Trooper. Imperium oferuję nam następujące odpowiedniki: Sith Warrior, Sith Inquisitor, Bounty Hunter, Imperial Agent. W grze dostępnych jest 9 ras, ale część z nich jest zarezerwowana dla wybranych stron konfliktu i profesji, więc zapomnijcie o graniu Sithem po stronie Republiki. Dalsza część to już tylko ustawienia wyglądu, a na początkowe statystyki nie mamy bezpośredniego wpływu. Ja zdecydowałem się na karierę Troopera po stronie Republiki.

PRZYGODĘ CZAS ZACZĄĆ

First screen ever i od razu widoczny błąd w grze (problem z kanałem alfa avatara postaci), który na szczęście sam zniknął po jakimś czasie. Jak widać logika HUD bardzo przypomina tą z innych gier MMORPG i moim zdaniem bardzo dobrze, że twórcy nie zaczęli wymyślać koła od nowa. Ten schemat jest już sprawdzony, więc wytrwali gracze MMORPG poczują się jak w domu, a nowi szybko go sobie przyswoją.

Tak więc u góry po lewej stronie mamy okienko czatu, na samej górze ikony prowadzące do najważniejszych funkcji, prawy górny róg – aktualne zadania, prawy dolny róg – mapka (chwała twórcom za dodanie zegara pokazującego czas w realnym życiu), natomiast na samym dole mamy życie naszej postaci, przedmioty, umiejętności pierwszej potrzeby itp.

Walka odbywa się w sposób podobny do tego z WoW, czyli wybieramy naszą broń/umiejętność i myszką wybieramy przeciwnika, na którym chcemy jej użyć.

WIĘC MÓWISZ, ŻE QUESTY WYKONYWAĆ CHCESZ

Questy są z pewnością są tym co wyróżnia SWTOR. Są one podzielone na poboczne i te związane z naszym wątkiem fabularnym. Tak, nasza postać dostanie swoją fabułę, którą będzie musiała rozwiązać, dzięki czemu mamy wrażenie, że bierzemy czynny udział w wojnie i nie jesteśmy tylko obserwatorami istniejącymi na uboczu konfliktu. Takie rozwiązanie choć może wydawać się dziwne, to moim zdaniem jest świetne i sprawia, że gra jeszcze bardziej nas przyciąga do monitora. Momentami miałem wrażenie, że gram w zwykłego RPG (w dobrym tego słowa znaczeniu).

Istnieją także specjalne rodzaje zadań pobocznych, np. HEROIC to zadania o wyższym poziomie trudności, które aby wykonać musimy zebrać drużynę albo bardziej rozwinąć naszą postać. O ile w HEROIC obecność drużyny to jedna z opcji, to w części zadań obecność drużyny jest obowiązkowa. Do tego dochodzą także questy w kosmosie, do których potrzebujemy oczywiście statku kosmicznego.

Zadania dostajemy od NPC, z którymi również wiąże się nowość w postaci dialogów w formie cut-scenek. Nie mamy tutaj nudnego czytania dialogu NPC i wybierania odpowiedzi jak np. w Baldur’s Gate. Zamiast tego każdy dialog jest ładnie animowany i wyposażony w dobrej jakości dubbing. Wyboru odpowiedzi dokonujemy wybierając numer przypisany naszemu stanowisku do danej sytuacji.

WALCZYĆ BĘDZIESZ TYM

Świat SWTOR jest na tyle rozbudowany, że poznanie całego arsenału w jeden weekend jest niemożliwe, ale to co zdążyłem zobaczyć daje prawdziwą nadzieję na to, iż końcowy zbiór będzie naprawdę pokaźny. Gra oferuję arsenał zaczynający się od małych pistoletów laserowych, a kończący się na ciężkich armatach – fani mocy mają do wyboru różne modele mieczy świetlnych o odmiennych właściwościach. Dla urozmaicenia istnieją specjalne terminale, dzięki którym będzie można udoskonalić swój karabin albo miecz świetlny. Okienko, w którym decydujemy o modyfikacjach wygląda następująco:

W SWTOR ekwipunek ulega uszkodzeniu, więc pamiętajcie, aby kontrolować stan swojego sprzętu (trochę głupio, gdy w środku walki rozwala wam się sprzęt, bo zapomnieliście go naprawić).

CIEMNĄ STRONĘ MOCY WYCZUWAM

Podczas niektórych dialogów z NPC możemy dostać punkty ciemnej lub jasnej strony mocy w zależności od tego jak poprowadzimy dialog – gdy dostaniemy jakieś punkty, to pojawi się „poświata” informująca nas o tym.

Tutaj obie strony mocy są premiowane i nie ma jedynej słusznej ścieżki postępowania – niby w innych grach RPG mogłeś stać się tym złym, ale zwróćcie uwagę, że wtedy traciliście możliwość wykonania wielu questów, więc bycie złym było po prostu nieopłacalne. Na co te punkty mocy w SWTOR? Otóż niektóre elementy wyposażenia wymagają od nas odpowiedniej ilości punktów ciemnej lub jasnej strony mocy i nic nie stoi na przeszkodzie, aby grając po stronie Imperium Sithów mieć przewagę jasnej strony nad ciemną, po prostu pewne przedmioty będą dla nas zablokowane, ale za to dostaniemy dostęp do innych. Duży plus dla twórców za nie faworyzowanie jednej ścieżki rozwoju.

TRENING KLUCZEM DO SUKCESU JEST

Początkowo mamy niewielki wpływ na rozwój naszego bohatera – podczas awansu na wyższy poziom nie decydujemy o rozdaniu dodatkowych punktów do statystyk, a jedynym urozmaiceniem są umiejętności, które możemy wykupić u trenera. Dopiero, gdy awansujemy na 10 poziom wybieramy specjalizację (każda klasa ma dwie do wyboru), którą będziemy rozwijać przez resztę zabawy. Dostajemy wtedy dostęp do drzewka umiejętności, w którym kontrolujemy rozwój umiejętności dostępnych dla naszej specjalizacji.

GALAKTYKĘ POZNAWAĆ CHCESZ. TRANSPORTU POTRZEBOWAĆ BĘDZIESZ

Do poruszania się na powierzchni danej planety można wykorzystać specjalne pojazdy poruszające się między stacjami. Podróż między dwoma przystankami kosztuję 10 kredytów, więc każdy gracz może sobie na to pozwolić. Na szczęście twórcy gry nie każą nam wpatrywać się w nudny ekran ładowania i możemy podziwiać krajobraz podczas podróży, a niektóre tereny, przez które przelatuje pojazd, są naprawdę ładnie zrobione.

Do podróży między planetami (a tych jest obecnie 17) potrzebujemy oczywiście naszego statku kosmicznego. Pierwszy tego typu pojazd dostaniemy wykonując wątek fabularny dla naszego bohatera. Niestety podstawowe wyposażenie jest skromne, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby statek wyposażać w ulepszenia podobnie jak broń.

Pewnym rozczarowaniem jest dla mnie walka w kosmosie.Kiedy pierwszy raz o tym usłyszałem miałem nadzieję, że dostanę coś w stylu SW: Rogue Squadron albo Starmageddon 2. Niestety twórcy poszli inną drogą – otóż po wybraniu rejonu, w którym mamy wykonać jakieś kosmiczne zadanie zostajemy tam przeniesieni i trafiamy do czegoś w rodzaju tunelu, wzdłuż którego leci nasz pojazd. Mamy jedynie kontrolę nad ruchami w bok, a i te rzecz jasna nie mogą wychodzić poza niewidzialny tunel. Skutek jest taki, że misje kosmiczne przypominają takie stare gry, w których leciało się samolotem po ustalonej przez twórców trasie i strzelało do kolejnych fal wrogich maszyn. Tutaj produkcja załapała u mnie minusa, ale wszystkiego mieć nie można.

O OPRAWIE AUDIOWIZUALNEJ SŁÓW KILKA

Graficznie SWTOR nie rzuca na kolana, ale w grach MMORPG grafika stanowi drugorzędny aspekt. Pomimo, to stworzone modele są przyjemne dla oka i nie odpychają. Twórcy zachowali równowagę i klimat gry nie jest mroczny, ale nie jest też słit-cukierkowy za co należą im się brawa.

Brak najnowszych efektów SWTOR nadrabia świetną muzyką – część utworów jakie usłyszałem pochodziła z filmów SW, ale sporo było też nowych melodii stworzonych na potrzeby tej produkcji. Cała ścieżka dźwiękowa trzyma poziom wykonania i tworzy nastrój charakterystyczny dla świata SW (piwo dla muzyków za dobrą robotę).

PODSUMOWANIE

SWTOR zapowiada się na naprawdę duży hit, który ma spore szanse powalić starzejącego się WoW. Cała nadzieja w marketingowcach, że nie zawalą sprawy. Czy będę grał po premierze? Wszystko jest zależne od stosunku mój portfel/cena abonamentu. Jeśli twórcy nie przesadzą z tymi opłatami i będę miał odpowiednio gruby portfel, to na pewno pokuszę się o SWTOR.

Osoby, które brały udział w beta testach pewnie zaczną wypominać, że nie opisałem tego i tamtego. Niestety SWTOR jest bardzo rozbudowaną grą i ogarnięcie całego tytułu w jeden weekend jest niestety niemożliwe, więc musicie mi darować.

Martwi mnie tylko jedna sprawa - SWTOR jest pierwszym MMORPG, który naprawdę mnie wciągnął i z wielkim bólem rozstawałem się z beta testami. Czy są to początki uzależnienia od sieciowej rozgrywki?



Zobacz również:

  1. Przez Ultima Online nie zagram już w żadne MMO…
  2. Proste jak budowa cepa
  3. Czy Diablo III podbije świat?
  4. VERSUS: PlayStation Vita
  5. VERSUS: Grand Theft Auto V

PRZEKAŻ DALEJ

  • Facebook
  • Twitter
  • Myspace
  • Google Buzz
  • Reddit
  • Delicious
  • Digg
  • Technorati
Autor: BigBen Wyświetl wszystkie teksty autorstwa
Zatwardziały pecetowiec (no dobra… miał kiedyś Pegasusa…), którego pasja do komputerów zaczęła się od gier. Pomimo, iż dzisiaj nie ma tyle wolnego czasu to kiedyś, to lubi czasem zagrać i podpatrywać nowe rozwiązanie techniczne stosowane w grach.

Zostaw odpowiedź

Przeczytaj poprzedni wpis:
battlefield_1943_946-600x300
Posiadacze PlayStation 3 a sprawa Battlefield 1943

EA przed wypuszczeniem Battlefield 3 zapowiedziało, że posiadacze konsoli Sony dostaną za darmo Battlefield 1943. Jednak los pokazał, że nikomu...

Zamknij