Od zarania dziejów elektronicznej rozrywki nasza branża dążyła do coraz to lepszej, bardziej realistycznej i wierniej oddającej rzeczywistość grafiki. Największy przeskok technologiczny rozpoczął się około 2000 roku i trwał… No właśnie trwał, czy może trzeba powiedzieć – trwa nadal? Czy pewnego rodzaju stagnacja w tej dziedzinie elektronicznej rozrywki wyjdzie branży, a co za tym idzie i nam, na dobre? Czy istnieje w ogóle jakaś stagnacja?
Uważam, że trwała i zakończyła się niedawno era rozwoju grafiki. Zobaczmy na przykład produkcje typu AAA z tego roku, niech to będzie Little Big Planet 2 i poprzednią część z 2008. Jeśli ktoś chce coś co bardziej stawiało na realizm to może Assassin’s Creed z 2008 roku i następna część wydana dwa lata później. Różnica nie jest jakaś kolosalna, a wręcz minimalna. A teraz pójdźmy trochę wcześniej. Gra z 2001 roku Tony Hawk’s Pro Skater 3 i następna część młodsza o dwa lata. Tutaj różnica jest już znacząca i nie trzeba być spostrzegawczym żeby to uchwycić. Możemy cofnąć się jeszcze dalej wstecz, do samych korzeni naszej branży – tam skok będzie jeszcze bardziej widoczny. Czy teraz wy też zgadzacie się, że rozwój grafiki trwał i zakończył się kilka lat temu? Oczywiście słowo “zakończył” jest tu w cudzysłowie, nadal powstają nowe silniki graficzne, tekstury są poprawiane, stosuje się nowe sposoby tworzenia grafiki jak np.: motion capture jednak nie jest to tak samo silny i przede wszystkim szybki rozwój jak kiedyś.
Czy wyjdzie to nam na dobre? Jak to zawsze bywa i tak i nie. Z jednej strony oznacza to, że twórca będzie musiał się porządnie natrudzić, żeby zadziwić i zauroczyć swoim dziełem gracza. Będzie bardziej kreatywny, zamiast w technologię pójdzie w artyzm. Chcąc nam przekazać swoją twórczość w bardziej wysublimowany, artystyczny i niekonwencjonalny sposób. Może dojść do sytuacji, gdzie realizm po prostu najzwyczajniej w świecie “przeżre” się odbiorcy i zacznie szukać bardziej oryginalnego przedstawienia świata. Podobny problem był związany z DS’em, który był niejako poligonem doświadczalnym w tematyce ograniczeń sprzętowych, co w jakimś stopniu pokrywa się z tematem. Mała konsolka z dwoma ekranami, przy czym dolny jest dotykowy, jednak ma bardzo słabe „wnętrze”. Wymusza to na twórcach większą pomysłowość, standardowy schemat “zrobimy realistycznie, to się ludziom spodoba” nie zadziała z prozaicznego powodu, konsola Nintendo po prostu tego “nie udźwignie”. Dlatego powstają na tę platformę produkcje o charakterystycznej grafice. Najczęściej jest to coś na kształt komiksu. Oczywiście próbowano stworzyć coś z realistyczną oprawą wizualną, np.: Call of Duty, ale skończyło się to fiaskiem.
Teraz z drugiej strony, dlaczego może wyjść na złe? Najbardziej na grafice mogą się przejechać niezależni twórcy, którzy z tak małym budżetem nie stworzą niczego pokroju chociażbyBattlefield Bad Company 2. Przede wszystkim będą tworzyć gry które nie wchodzą w tak zwany główny nurt. Bądźmy szczerzy, produkcje z górnej półki mają bliżej do realizmu, niż artyzmu. Wiele ambitnych projektów może na tym ucierpieć i odejść w niepamięć. Oczywiście jest druga strona medalu. Niezależni będą bardziej kreatywni, czyli to co w poprzednim akapicie.
Mimo tych plusów i minusów stagnacji w grafice, optymistycznie patrzę w przyszłość. A tam widzę produkcje bardziej artystyczne, obfitujące w ciekawe niekiedy innowacyjne pomysły. Bądźmy dobrej myśli!
















